Atak orkanu Grzegorz

             W pierwszych dniach października nawiedził nas orkan Ksawery, a w końcówce miesiąca bardzo mocno uderzył kolejny orkan, tym razem Grzegorz. Mówi się już nawet, że coraz częstsze niszczące wichury stają się wręcz zjawiskiem naturalnym, do którego musimy się przyzwyczajać. Jeżeli to prawda, to dla strażaków, ale także pracowników innych służb, oznacza to znaczące zwiększenie zadań związanych z usuwaniem skutków wichur i prowadzeniem akcji ratowniczych.

            O tym, jak wielka jest mobilizacja sił strażackich, świadczy m.in. obecna walka ze skutkami uderzenia orkanu Grzegorz. Od wczorajszej niedzieli (29 bm.)  do  godzin porannych w poniedziałek (30 bm.), dolnośląscy strażacy odnotowali 1740 interwencji. Szkody wyrządzone przez wichury to przede wszystkim wiatrołomy (1411), to 267 uszkodzonych budynków  mieszkalnych i 53 gospodarczych. W 35 przypadkach z budynków wichura zerwała dachy. Z pięciu budynków ewakuowano 13 mieszkańców.

            Do działań ratowniczych zadysponowano ok.10 tys. dolnośląskich  strażaków ratowników. Najtrudniejsza była sytuacja w powiatach jeleniogórskim, gdzie odnotowania 170 zdarzeń, zgorzeleckim – 131 zdarzeń i wałbrzyskim, gdzie strażacy interweniowali w 130 zdarzeniach. Z powodu licznych uszkodzeń, w tym linii energetycznych, w trudnej życiowo sytuacji znaleźli się zwłaszcza ci chorzy, którzy korzystają z respiratorów. Przerwy w dostawie prądu spowodowały, że zagrożone zostało ich zdrowie, a nawet życie. Z ratunkiem pospieszyli strażacy, którzy dotarli do tych ludzi i podłączyli do respiratorów agregaty prądotwórcze. W ostatnich godzinach było dziewięć tego rodzaju strażackich interwencji.

Najmocniej orkan rozszalał się na obszarach górzystych województwa. Na Śnieżce padł  krajowy rekord szybkości wiatru, który wiał tutaj z prędkością 180 km/godz. Nie wszyscy, niestety, zdążyli się też ukryć przed gwałtownymi uderzeniami wichury. W powiecie kłodzkim na mężczyzną spadło drzewo, w powiecie ząbkowickim, jeden z poderwanych przez wichurę przedmiotów uderzył w głowę przechodnia. Natomiast w powiecie świdnickim upadające drzewo zwaliło się na samochód. Podczas akcji obrażenia odniosło także trzech strażaków.  

Na szczęście w województwie dolnośląskim obyło się bez ofiar  śmiertelnych. Po ciężkiej nocy, dziś rano siła wichury wprawdzie nieco osłabła, ale nie wszędzie. Dlatego wszystkie służby, w tym strażacy ratownicy PSP i OSP województwa dolnośląskiego, pozostają w gotowości do kolejnych interwencji. Dotychczasowy przebieg akcji oraz aktualną sytuację w kraju i w województwie dolnośląskim, szczegółowo omówiono podczas wideokonferencji. Wzięli w niej udział przedstawiciele rządu  z premier Beatą Szydło oraz komendant główny PSP gen. brygadier Leszek Suski. O sytuacji na Dolnym  Śląsku informowali wojewoda dolnośląski, Paweł Hreniak, przedstawiciel dolnośląskiej KW Policji oraz zastępca komendanta wojewódzkiego dolnośląskiej KW PSP st. bryg. Marek Kamiński.

Oceniając sytuację i skutki „wizyty” Grzegorza, wskazywano nie tylko na wyrządzone przez wichurę  szkody ,ale także na powstałe zagrożenie powodziowe. Na dziewięciu dolnośląskich rzekach ogłoszono stany ostrzegawcze. Wszyscy są zgodni co do jednego. Kolejny w tym miesiącu atak huraganu wprawdzie wyrządził sporo szkód, ale służby ratownicze stanęły na wysokości zadania. Niemniej w związku ze zmianami klimatycznymi, musimy być przygotowani na kolejne tego rodzaju „wizyty” żywiołu.

Lech Lewandowski