Być mądrym przed szkodą

 Jak każdej jesieni, u progu sezonu grzewczego gwałtownie rośnie liczba zgłoszeń pożarów typowych dla tej pory roku. Chodzi, oczywiście o pożary kominowe, kiedy to dochodzi do zapalenia się zgromadzonej tam sadzy. Do zdarzeń tych dochodzi, ponieważ kominy nie są czyszczone i konserwowane, choć nakazują to przepisy. Niestety, zamiast wykonywać swój kominowy obowiązek, część właścicieli nieruchomości lekceważy zagrożenie. Dopiero kiedy wybucha pożar i dochodzi do związanych z tym strat materialnych, a bywa, że także zdarzeń groźnych dla życia, na pomoc wzywani są strażacy i podnoszony jest lament. 

            Taki właśnie scenariusz miał m.in. pożar, który wybuchł 29 września br. w jednym z wrocławskich domów jednorodzinnych. Strażacy, którzy w odpowiedzi na zgłoszenie w ciągu 10 minut dojechali na miejsce zdarzenia, ustalili, że pali się szczyt dachu oraz wnętrze garażu przyległego do budynku. Ponadto ogniem objęte są belki konstrukcji garażu. Jak ustalono, w domku nie ma właścicieli, a drzwi są zamknięte.

            Strażacy sprawili dwie linie gaśnicze, aby podać prądy wody na palący się dach budynku i drugi prąd na płonący garaż. Trzeba było też otworzyć siłowo drzwi i wejść do środka. Jednocześnie sprawiono trzecią linię gaśniczą w celu wprowadzenia jej do wewnątrz. Tam, jak stwierdzono w kominku palił się ogień, który strażacy wygasili. W toku dalszego rozpoznania ustalono, że przyczyną pożaru była nieszczelność przewodu kominowego podłączonego do kominka.

            W ramach prowadzonych działań przy użyciu kamery termowizyjnej sprawdzono temperaturę sufitu oraz wykonano w nim otwory, w celu zidentyfikowania i przygaszenia pojedynczych zarzewi ognia. W tej fazie działań wykorzystano gaśnice śniegową i proszkową. Dalsze działania prowadzono z wykorzystaniem przybyłej drabiny mechanicznej SCD-40. Strażacy po wejściu na dach budynku usunęli przy użyciu sprzętu burzącego blachy poszycia dachu i prowadzili dogaszanie ognia w belkach konstrukcji. Na koniec sprawdzono kamerą termowizyjną temperaturę nadpalonych belek dachu i garażu.

            Jak widać z opisu działań, ugaszenie tego pożaru wiązało się z prowadzeniem licznych prac na dachu, wewnątrz domu i garażu, a także na poddaszu. Ogień oczywiście ugaszono, ale przy tej okazji powstały liczne uszkodzenia, a więc i znaczne straty finansowe. Rodzi się więc logiczne pytanie o to, czy nie lepiej było zabezpieczyć się wcześniej przed tego rodzaju zagrożeniem powstałym na skutek wadliwej instalacji?

            O tych oczywistych zależnościach strażacy i nie tylko przypominają wręcz do znudzenia. Ostrzegają, wskazują na nierzadko dramatyczne konsekwencje zaniedbań, prowadzą też akcje promujące bezpieczne zachowania jak np. Czujka na straży Twojego bezpieczeństwa itd. Kilka dni temu, na stronach internetowych dolnośląskiej KW PSP zamieszczony został także Komunikat prezesa Krajowej Izby Kominiarzy, który m.in. przypomniana, że co najmniej raz w roku trzeba przeprowadzić kontrole przewodów kominowych. I jest to nie tylko dobra rada, ale także ustawowy obowiązek.

            Niestety, w ostatnich dniach strażacy dolnośląskich komend PSP, w codziennych meldunkach raportują o prowadzonych kolejnych akcjach związanych z pożarami kominowymi. A przecież to dopiero początek sezonu jesienno – zimowego.