Chłopak jak złoto 

            To było niewątpliwie niecodzienne i frapujące spotkanie. W gabinecie zastępcy dolnośląskiego komendanta wojewódzkiego PSP, zasiedli bowiem naprzeciwko dwaj entuzjaści biegów ekstremalnych. Przy czym zastępca komendanta dolnośląskiej PSP st. bryg. Piotr Grzyb, to wielokrotny uczestnik biegów ekstremalnych. Jest to dyscyplina dla twardzieli, którzy biegnąc w pełnym umundurowaniu i dodatkowo obciążeni plecakiem, pokonują jednocześnie rozmaite przeszkody jak np. wypełnione błotem rowy czy wysokie obmurowania.

Natomiast mł. asp. Bartek Przedwojewski pełniący strażacką służbę we wrocławskiej JRG Nr 9, to także biegacz, tyle że górski, co także jest dyscypliną niesamowicie wymagającą i wyczerpującą. Okazją zaś do tego spotkania był kolejny spektakularny sukces Bartka. W tegorocznym finale Pucharu Świata w Biegach Gorskich, Golden Trail Championships rozegranym na portugalskich Azorach, wywalczył pierwsze miejsce i zdobył tytuł mistrzowski. A łatwo nie było. Łączna trasa  górskiego biegu wynosiła ponad 110 km, a suma przewyższeń osiagnęła 5 km. Do walki stanęło około 50 zawodników z całego świata, w tym 4- osobowa reprezentacja polska.   

            Nic więc dziwnego, że to spotkanie było nie tylko okazją do złożenia życzeń i gratulacji, ale też do wymiany doświadczeń i poglądów na temat biegów w bardzo trudnych, a nawet wręcz ekstremalnych warunkach. Bartek, który swoją przygodę z bieganiem rozpoczął już w szkole, w rodzinnych Głuchołazach, akcentuje wpływ ojca, także strażaka na jego sportową, ale też zawodową drogę. Zaszczepione w młodzieńczych latach zamiłowanie do biegania, stopniowo przerodziło się w życiową pasję. Zwłaszcza, że treningi przynosiły konkretne rezultaty w postaci czołowych miejsc zajmowanych na kolejnych zawodach.

            Jak się okazało szczególnie ważny z punktu widzenia sportowego rozwoju, był dla Bartka bieg górski w Albanii. Na 120 startujących zawodników zajął wówczas bardzo dobre szóste miejsce. Uwierzył w siebie, swoje możliwości i jeszcze mocniej zabrał się za treningi. Po ukończeniu poznańskiej Szkoły Aspirantów PSP, rozpoczął służbę we wrocławskiej JRG PSP na stanowisku starszego ratownika, a równocześnie nadal intensywnie biegał. Jak mówi wstaje kilka godzin wcześniej, biegnie kilkanaście kilometrów po wrocławskich parkach, a potem idzie na służbę. A weekend? No cóż, wówczas są dwa treningi dziennie. Rano jedzie do pobliskiej Sobótki, albo w Karkonosze, gdzie w warunkach górzystych pokonuje 20-30 km. a po południu przebiega kolejne kilkanaście kilometrów.

            Natomiast przed zawodami, w ramach przygotowań treningi są znacznie bardziej intensywne i wyczerpujące. Wówczas Bartek jedzie do Włoch albo Francji i tam w wysokich Alpach zdobywa formę na kolejny start. Najbardziej cenione są przez biegaczy świata profesjonalne międzynarodowe zawody. Takie jak np. organizowane przez Francuzów Golden Trail Series (Złota Seria Biegów) czy przez Hiszpanów maratońskie biegi górskie na klasycznym dystansie 42 kilometrów. Tyle tylko, że ten bieg maratoński odbywa się w ekstremalnych górskich warunkach, z przewyższeniami do 3 km. Wśród wielu biegów górskich był też ten na Mont Blanc, w którym do walki stanęło 3 tys. zawodników z całego świata. W tej niezwykłej konkurencji sportowej Bartek zdobył znakomite drugie miejsce.

Udział Bartka w wielu prestiżowych biegach górskich i osiągane bardzo dobre rezultaty, uzasadniały optymistyczne prognozy co do jego kolejnych startów w najważniejszych międzynarodowych zawodach. Takimi zaś były tegoroczne październikowe mistrzostwa przeprowadzone na Azorach – portugalskim archipelagu wysp wulkanicznych położonych na Oceanie Atlantyckim. Bartek intensywnie przygotowywał się do tego startu. Tymczasem nagle we wrześniu, a więc na krótko przed październikowymi mistrzostwami poczuł się źle.

Trudności w oddychaniu, gorączka… Diagnoza była jak wyrok – zakażenie koronawirusem. A to oznaczało przerwę w całym, cyklu przygotowań, no i ogólne osłabienie organizmu towarzyszące każdemu, kto zapadł na tę chorobę. Dlatego choć Bartek pokonał wirusa, to jednak 10 – dniowa przerwa w treningach zrobiła swoje. Miał świadomość, że nie jest w pełni tej formy o jakiej marzył. Mimo to nadrabiał treningami jak mógł stracone szanse i po okresie rekonwalescencji wylądował na Azorach wraz z biegaczami przybyłymi z różnych stron świata.

W pierwszym etapie tych zawodów odbył się indywidualny bieg na czas na dystansie 3,5 km. Uzyskany czas decydował o miejscu zawodnika na starcie. Bartek rozpoczął obiecująco, ponieważ wywalczył miejsce w pierwszej czwórce biegaczy. Ale to oczywiście niczego jeszcze nie przesądzało. Właściwe zawody składały się z czterech biegów etapowych. Dwa pierwsze etapy liczyły po 22- 25 km, a kolejne dwa 30-33 km. Trasa obejmowała różnice wysokości w terenie (przewyższenia) od 1200 do 1800 m. Cały ten dystans Bartek pokonał w rekordowym łącznym czasie 9 godzin i 10 minut, co dało mu zwycięstwo na wszystkimi pięćdziesięcioma konkurentami i w konsekwencji tytuł mistrzowski.

            St. bryg. Piotr Grzyb, który ma na swoim koncie wiele startów w biegach ekstremalnych, nie ukrywał, że jest pod wrażeniem dokonań młodszego kolegi strażaka i sportowca. Dzięki wspólnym pokrewnym doświadczeniom z uprawiania ekstremalnych dyscyplin sportowych, doskonale się rozumieli. Dlatego w tej rozmowie słowa o pokonywaniu własnej niemocy, o sile woli, czyli o tym wszystkim, co stanowi istotę biegów ekstremalnych, nabrały głębokiego sensu. Składając młodszemu koledze najlepsze życzenia i gratulacje komendant Grzyb wyjawił swoją osobistą satysfakcję z faktu, że w szeregach dolnośląskich strażaków jest najlepszy człowiek na świecie w biegach górskich, który łączy służbę z wyczynowym uprawianiem biegów ekstremalnych i w dodatku po mistrzowsku wbiega na same szczyty – dosłownie i w przenośni.

Lech Lewandowski