Groźny pożar magazynu w Lubinie

                      W dniu wczorajszym ( 26 bm.),kwadrans po godzinie 16, służba dyżurna KP PSP w Lubinie otrzymała zawiadomienie o pożarze pobliskiej hali magazynowej. Już  cztery minuty później na miejsce zdarzenia przybyły pierwsze zastępy lubińskiej PSP. Po dokonaniu rozpoznania, pierwszy kierujący działaniami ratowniczymi mł. bryg. Marek Dąbal m.in. stwierdził, że pali się tylna część hali magazynowej na całej długości 80 metrów.

3

Błyskawicznemu rozwojowi  pożaru sprzyjało m.in. to, że w hali przechowywane były farby i lakiery. Ogniem objęte były także składowane tworzywa sztuczne i drewno. Ponadto płomienie wydostały się na zewnątrz obejmując ocieplenie budynku na całej jego długości i pokryty papą dach. Wewnątrz obiektu panowało duże zadymienie. Dobra wiadomość była natomiast taka, że wewnątrz hali nie było ludzi oraz, że nikt na skutek pożaru nie odniósł obrażeń.

Zgodnie z przyjętym zamiarem taktycznym, zabezpieczono miejsce zdarzenia i  odłączono od palącego się budynku dopływ gazu i energii elektrycznej. W pierwszej fazie akcji  z działka przenośnego podano prąd wody na palące się pomieszczenia oraz dach. Zdecydowano też o podaniu prądu wody z drabiny mechanicznej. Równocześnie zadysponowano wsparcie sil i środków.

W sumie w akcji ratowniczo gaśniczej uczestniczyło 11 strażackich jednostek JRG PSP nie tylko z Lubina, ale także Głogowa, Środy Śląskiej, Polkowic, Wołowa, Legnicy, Ścinawy. W działaniach uczestniczyli także strażacy ochotnicy z OSP: Ścinawa, Księginice, Niemstów i Zimna Woda. Ze wsparciem przybyła ponadto jednostka ratownicza z KGHM. Ogółem z pożarem walczyło 52 strażaków zawodowych i ochotników PSP i OSP oraz czterech ratowników z KGHM.

2

Okolicznością bardzo ważną w przypadku tej akcji było to, że kierujący działaniami mł. bryg. Marek Dąbal, jest wysokiej klasy specjalistą od zagrożeń chemicznych. Oficer ten, absolwent wydziału chemii na Uniwersytecie Wrocławskim, od 12 lat jest doradcą do spraw bezpieczeństwa w transporcie towarów niebezpiecznych. Współpracuje też z zakładami  zajmującymi się produkcją chemiczną  i prowadzi szkolenia z ich pracownikami. Po analizie zagrożeń brygadier Dąbal zdecydował, że mimo, iż w hali magazynowej znajdowały się duże ilości materiałów chemicznych, nie ma potrzeby zadysponowania do działań ratowników Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Chemiczno – Ekologicznego.

W trakcie działań ważnym elementem było m.in. zorganizowanie zaopatrzenia w wodę. Ponieważ ciśnienie w hydrantach było zbyt małe, zorganizowano dostarczanie wody poprzez dowożenie. Dzięki temu można było podawać kolejne prądy wody, zarówno z zewnątrz jak do wewnątrz obiektu. Po zlokalizowaniu ognia, dogaszaniem pożaru kierował mł. asp. Tomasz Fęglerski. W tym celu m.in. część materiałów wyniesiono na zewnątrz i tam dogaszano. Ściany i dach budynku strażacy sprawdzili kamerą termowizyjną. Po ponad czterech godzinach walki z żywiołem ognia, pożar został ugaszony.

                                               Lech Lewandowski