Pamiętamy…

              Święto Zmarłych i Dzień Zaduszny, były tymi dniami, kiedy tysiące mieszkańców Dolnego Śląska odwiedzały cmentarze, składając wiązanki kwiatów i zapalając świeczki na grobach, bliskich, znajomych, a także w miejscach pamięci poległych i pomordowanych. W tych dniach strażacy, podobnie jak ratownicy medyczni czy policjanci, mieli szczególnie dużo pracy. Wzmożony ruch na drogach, w okolicach cmentarzy, niósł z sobą rozmaite zagrożenia i konieczność pozostawania w ratowniczej gotowości.

 W dodatku tego roku, w okresie listopadowych świąt, z ogromną siłą uderzył orkan Grzegorz. Zagrożeń było tak wiele, że niektóre jednostki strażackie dwoiły się i troiły, aby nadążyć z usuwaniem  powalonych drzew i pozrywanych dachów. W wielu przypadkach, na skutek awarii linii energetycznych, strażacy wspomagali chorych korzystających z respiratorów. Brak zasilania elektrycznego powodował, że nie działały respiratory, a to z kolei stwarzało ogromne  zagrożenie dla życia.  Z pomocą spieszyli strażacy, którzy dostarczali agregaty prądotwórcze i dzięki temu zapewniali zasilanie zastępcze.

Jak wynika ze statystyk w tych świątecznych dniach pamięci o zmarłych, dolnośląscy strażacy interweniowali w bardzo wielu, niejednokrotnie tragicznych zdarzeniach. Tylko w Dzień Zaduszny odnotowano ponad 100 strażackich akcji. Wśród nich było 18 pożarów, a także 76 miejscowych zagrożeń. Łącznie 13 osób odniosło obrażenia, w tym wiele poważnych, wymagających leczenia szpitalnego. Niestety jedna osoba poniosła śmierć.

Mimo nawału zgłoszeń o rozmaitych zagrożeniach i wypadkach, a w ślad za tym konieczności alarmowych wyjazdów do zdarzeń, wielu strażaków znalazło tę choć krótką chwilę, aby udać się na cmentarz i złożyć kwiaty na strażackich grobach kolegów. Niejednokrotnie nie było czasu przebrać się odświętnie, w mundur wyjściowy, więc strażacy szli na cmentarze w mundurach bojowych. Składali kwiaty, zapalali znicze i trwali chwilę głębokiej w zadumie, wspominając w serdecznej pamięci tych, którzy już na strażacką akcję nie pojadą…  (L.L.)