Proza strażackiej służby

19 sierpnia br. strażacy KM PSP w Legnicy gasili pożar kolejnego dzikiego wysypiska. W miejscowości Usza pow. legnicki paliły się części samochodowe wykonane z tworzyw sztucznych. Dzień wcześniej (18 bm.) legniccy strażacy także gasili podobny pożar. W tym przypadku ktoś wypalał przewody elektryczne.

 Tego samego dnia (18 bm.) strażacy z KP PSP w Świdnicy gasili pożar w Marcinowicach pow. świdnicki. Tam dzikie wysypisko śmieci znajdowało się tuż za cmentarzem. Natomiast 19 bm. w Obornikach Śląskich śmieci paliły się na samym cmentarzu. Zaalarmowani strażacy podali na palące się śmieci prąd wody w natarciu.

  I jeszcze jedno zdarzenie z ostatnich dni i godzin. Strażacy z KP PSP w Zgorzelcu interweniowali w Sieniawce pow. zgorzelecki, gdzie paliły się porzucone śmieci. Pożar ugaszono, ale jak wykazało rozpoznanie istniało zagrożenie przeniesienia szybko rozwijającego się ognia na pobliskie budynki szpitala.

Wszystkie te i podobne zdarzenia składają się na codzienną prozę strażackiej służby. Tak po prostu jest niemal każdego dnia, kiedy strażackie zastępy gaszą palące się śmieci gromadzone na większych czy mniejszych dzikich wysypiskach. Z oczywistych względów na czołówki gazet i serwisów informacyjnych przedostają się relacje tylko z tych największych, najbardziej spektakularnych pożarów wysypisk śmieci. Jednak na jeden wielki problem jakim są płonące dzikie wysypiska śmieci, składają się wszystkie tego rodzaju pożary.

Strażacy każdego dnia jadą do tych pożarów i gaszą je, zapobiegając ich rozprzestrzenianiu i zatruwaniu środowiska. Wykonują te zadania w sprzęcie ochrony układu oddechowego, ponieważ w wyniku pożaru np. opon sztucznych tworzyw czy smarów, olejów etc. uwalniane są silnie trujące związki. Niestety, końca tej kategorii strażackich interwencji nie widać.

Lech Lewandowski, fot. arch.