Strażacka odpowiedź na atak żywiołu

   W ostatnich dniach dolnośląscy strażacy zostali poddani kolejnemu trudnemu egzaminowi z gotowości ratowniczej i zdolności do prowadzenia skutecznych działań w warunkach gwałtownego ataku żywiołu. Szczególnie w dniu 5 bm. przez wiele dolnośląskich miast i wsi, przetoczyły się ulewy połączone z gwałtownymi wichurami, które wyrządziły ogromne zniszczenia.

Do godz. 20.00 w dniu 5 września dolnośląscy strażacy wyjeżdżali do ponad 500 zdarzeń, głównie we Wrocławiu, gdzie odnotowano ponad 130 interwencji, a także w Oławie i Świdnicy. Poważne zniszczenia, a w ślad za tym liczne interwencje strażaków miały miejsce szczególnie w Jaworzynie Śląskiej i Strzegomiu. Tu strażackie zastępy wyjeżdżały do 220 zdarzeń.  Ogromne straty odnotowano w wielu gminach. Np. w gminie Strzegom na skutek ataku żywiołu bardzo ucierpiały wsie Stanowice, Modlęcin i Olszany. Uszkodzonych zostało 68 domów, potężne wichury połamały kilkanaście słupów energetycznych. Na drodze wojewódzkiej ze Świdnicy do Strzegomia wichura powaliła kilkadziesiąt drzew, które całkowicie zatarasowały drogę. Podobnie nieprzejezdna była m.in. droga powiatowa z Jaworzyny Śląskiej do Piotrowic Świdnickich.

Atak żywiołu spowodował nie tylko zniszczenia materialne, ale także poważne zagrożenie dla ludzi. Na drodze krajowej z Kłodzka do Wrocławia, pod wpływem uderzenia wiatru zawaliło się drzewo. Niestety spadło na samochód osobowy, którym podróżowała 63 letnia kobieta. Poszkodowaną. która odniosła obrażenia ewakuowano i zabrano do szpitala. Podobnie było w kolejnym zdarzeniu, kiedy także drzewo spadło na samochód osobowy. Na szczęście w obu zdarzeniach obyło się bez ofiar śmiertelnych. Na zaparkowane samochody spadały połamane drzewa i konary drzew także w innych miejscach m.in. w Oławie.

Wichury zrywały dachy z domów, łamały linie energetyczne, a silne ulewy powodowały zalania setek ulic i domów. Wszystko to wymagało adekwatnych do zniszczeń działań ratowniczych. W ruch poszły m.in. piły elektryczne, pompy, dzięki którym wypompowywano wodę z piwnic i mieszkań, ale także narzędzia hydrauliczne, którymi rozcinano uszkodzone samochodowe karoserie.

 Bywało, że wichura zrywała z domów całe dachy. Tak było w powiecie kłodzkim i w Jaworzynie Śląskiej, gdzie bez dachu zostało Muzeum Kolejnictwa. We wsiach gminy Jaworzyna Śląska dachy zostały całkowicie zerwane z 10 budynków, w tym 7 wielorodzinnych i trzech jednorodzinnych. W tych zdarzeniach pomoc strażaków polegała m.in. i na tym, aby zabezpieczyć uszkodzone budynki przed kolejnymi uderzeniami wiatru i ulewami.

Wszędzie strażacy stanęli na wysokości zadania udzielając z zaangażowaniem profesjonalnej pomocy poszkodowanym. Ich działania dobitnie podsumował burmistrz Strzegomia, który m.in. stwierdził, że „straż się świetnie spisuje i nasza ochotnicza i państwowa.” 

Lech Lewandowski

Fot. arch.