Tragedia w Mirsku

Ponad 100  strażaków PSP i OSP  wzięło udział w akcji ratunkowej w Mirsku (woj. dolnośląskie), gdzie 25 bm. ok. godz 13.00, w budynku wielorodzinnym, najprawdopodobniej doszło do wybuchu butli z gazem propan – butan. W wyniku bardzo silnej eksplozji zawaliły się ściana frontowa i dwa piętra kamienicy. Kilka minut po przyjęciu zgłoszenia, pierwsze ekipy strażaków były na miejscu zdarzenia.

Akcja poszukiwawczo ratownicza, którą kierowali kolejno dh. Sebastian Sokołowski, kpt. Mariusz Buczkowski, mł. bryg. Mariusz Mróz, st.bryg. Marek Kamiński i mł. asp. Wojciech Pawłosiów, trwała do późnych godzin wieczornych. Działania  poszukiwawczo ratownicze prowadzono w warunkach dużego zagrożenia. Istniało bowiem niebezpieczeństwo zawalenia się pozostałej części uszkodzonego budynku, którego pozostałe ściany są popękane i odkształcone. Ponadto na tym etapie działań nie można było wykluczyć  zagrożenia zawalenia się ścian budynków sąsiednich, stojących w zabudowie szeregowej.

W wyniku przeprowadzonego wstępnego rozpoznania m.in. stwierdzono, że w uszkodzonej kamienicy znajdują się trzy osoby, które wymagają ewakuacji. Natomiast, jak ustalono sześć osób opuściło budynek o własnych siłach. Ze względu na potencjalne zagrożenie KDR podjął decyzję o ewakuacji 16 osób z budynków sąsiednich. W wyniku wybuchu poszkodowanych zostało łącznie 10 osób, w tym pięcioro dzieci. Poszkodowanym ratownicy udzielili kwalifikowanej pierwszej pomocy, a następnie wszyscy poszkodowani zostali zabrani do szpitala. Dwie osoby, które odniosły najpoważniejsze obrażenia zostały przetransportowane do szpitali śmigłowcem LPR.

Do akcji ratowniczej strażacy zadysponowali znaczne siły i środki w tym grupy ratownictwa specjalistycznego. Były to:  SGRTechn. Bolesławiec, grupy SGPR Wrocław, Wałbrzych, Lubin i Jastrzębie Zdrój. Na miejsce akcji przybyły także  SGRChem z Legnicy i SGRWys. Legnica. Ze wsparciem strażaków PSP pospieszyły inne jednostki specjalistyczne – SGRG KGHM, SLDł Jelenia Góra, a także OSP JRS Wrocław

 W wyniku analizy sytuacji uznano, że istnieje potencjalna możliwość, iż w gruzowisku mogą znajdować się osoby przysypane.  Dlatego, decyzją KDR strażacy, po dokonaniu wstępnej stabilizacji konstrukcji, przez kilka kolejnych godzin, z wykorzystaniem sprzętu specjalistycznego, oraz sześciu psów, prowadzili na gruzowisku działania poszukiwawcze. Poszkodowanych nie stwierdzono.

Tragiczny wypadek w Mirsku odbił się szeroki echem w całym kraju. Zwłaszcza, że w ubiegłym roku, w Świebodzicach na Dolnym Śląsku, doszło do podobnego zdarzenia. O tym jak szybka i znacząca była reakcja władz na ten tragiczny wypadek, świadczy m.in. to, że na miejsce zdarzenia przybyli m.in. wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak, który kierował powołanym sztabem kryzysowym oraz komendant główny PSP gen. brygadier Leszek Suski.

Tekst Lech Lewandowski

Zdjęcia st. kpt. Daniel Mucha