W cieniu koronawirusa

  19 października br. doszło we Wrocławiu do zdarzenia, które w sposób spektakularny pokazuje potencjalne zagrożenie jakie niesie z sobą rozprzestrzenianie się koronawirusa w odniesieniu do służb ratowniczych. Krótko przed północą wrocławscy strażacy interweniowali w jednym z wrocławskich hosteli, gdzie doszło do pożaru. Po przybyciu w ciągu pięciu minut od otrzymania informacji na miejsce zdarzenia, stwierdzono silne zadymienie na drugiej kondygnacji klatki schodowej. Jedną z pierwszych decyzji było więc zlokalizowanie źródła ognia i podanie prądu gaśniczego w celu ugaszenia pożaru.

            Można zatem powiedzieć, że była to typowa akcja ratowniczo – gaśnicza. Jednak, w obecnych warunkach dynamicznie rozprzestrzeniającej się pandemii koronawirusa niezwykle ważna była także inna informacja. Otóż w hostelu przebywała na kwarantannie 48 osobowa grupa obywateli Ukrainy. A to oznaczało poważne zagrożenie dla ratowników, bo przecież kwarantanna jest sposobem na izolowanie od otoczenia osób, które mogą być zakażone wirusem. Tymczasem pożar trzeba ugasić, co rodzi konieczność podejmowania dodatkowych szczególnych środków ostrożności.

            W ramach prowadzonych działań rota w pełnym zabezpieczeniu sprawiła linię gaśniczą na drugie piętro budynku. Jak się okazało pod jedną ze ścian klatki schodowej płonęły ubrania. Pożar ugaszono podając prąd wody na źródło ognia, a następnie oddymiono klatkę schodową przy użyciu wentylatora osiowego i sprawdzono pogorzelisko kamerą termowizyjną. Sprawdzono też zarówno klatkę schodową, jak i pokoje hotelowe przy użyciu detektora wielogazowego. Wszystkie czynności strażacy wykonywali w pełnym zabezpieczeniu tj. z użyciem masek i kombinezonów ochronnych oraz rękawiczek lateksowych.

            Akcja, w której uczestniczyło 21 strażaków i 7 samochodów zakończyła się tuż po godzinie drugiej w nocy następnego dnia. Strażacy zgodnie z obowiązującymi zaleceniami przedsięwzięli wszelkie środki ostrożności chroniące przed zakażeniem. To ważne przede wszystkim dla ich zdrowia, ale także dlatego, że ewentualne zakażenie ratowników oznacza automatyczne obniżenie możliwości prowadzenia kolejnych działań ratowniczych. Tymczasem rozmaitych zdarzeń wymagających ratowniczych interwencji przecież nie ubywa. To zaś oznacza, że ochrona strażaków, podobnie jak i wszystkich innych ratowników, przed zakażeniem, to jeden z podstawowych warunków zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom w tym trudnym czasie pandemii.

Tekst Lech Lewandowski. Fot. arch.