Wciąż na posterunku

Obecny znaczący wzrost zakażeń koronawirusem spowodował, że władze ponownie wprowadzają adekwatne do zagrożeń obostrzenia. A to oznacza, że służby, w tym strażacy PSP i OSP, nadal pozostają na pierwszej linii walki z pandemią. Wiosną strażacy ustawili przy dolnośląskich szpitalach 16 polowych izb przyjęć, dzięki czemu wówczas rozładowano sytuację związaną z napływem licznych chorych. Obecnie okazuje się, że te polowe izby przyjęć mogą być nadal bardzo potrzebne, a liczba chorych na COVID 19 może jeszcze znacząco wzrosnąć.

            Strażacy z odpowiednim wyprzedzeniem reagują na taką ewentualność. 8 sierpnia br. strażacy z KM PSP we Wrocławiu przyjechali do Dolnośląskiego Centrum Chorób Płuc, gdzie stoją dwa strażackie namioty wykorzystywane jako polowe izby przyjęć. Sprawdzono m.in. ich stabilność, mocowanie, stan techniczny wyposażenia. Podobne działania przeprowadzono w polowych izbach przyjęć przy szpitalu w Legnicy. Tu w dniu 8 sierpnia br. strażacy m.in. sprawdzili ciśnienie w stelażach pneumatycznych namiotów oraz dokonali uzupełnienia powietrza przy użyciu pompki elektrycznej. Podobne działania są prowadzone we wszystkich przygotowanych przez strażaków przy dolnośląskich szpitalach, polowych izbach przyjęć.

            Nadal też jednym z najważniejszych zadań realizowanych przez strażaków w ramach walki z pandemią jest prowadzenie dezynfekcji rozmaitych obiektów użyteczności publicznej. 9 sierpnia br. w Boguszowie -Gorce, pow. wałbrzyski, strażacy przeprowadzili dezynfekcję m.in. przystanków autobusowych, ławek i poręczy. Do tego celu wykorzystano opryskiwacze plecakowe. Zużyto 15 litrów preparatu.

 Przy tej okazji przypomnijmy, że kierownictwo KW PSP we Wrocławiu zapewniło na potrzeby prowadzonych działań m.in. 6 tys. l. płynu do dezynfekcji, 6 tys. maseczek, 70 tys. rękawiczek nitrylowych,879 kombinezonów ochronnych, 48 tys. maseczek chirurgicznych, a także 100 szt. gogli ochronnych, 200 szt. przyłbic i 500 szt. filtropochłaniaczy. Ten sprzęt jest wykorzystywany w codziennych działaniach ratowniczych i jak się okazuje jest bardzo potrzebny.

9 sierpnia br. w Legnicy miała miejsce akcja dość nietypowa, a zarazem potencjalnie groźna z punktu widzenia możliwości zarażenia koronawirusem. Strażacy otrzymali informację, że w mieszkaniu przybywa starsza pani, z którą nie ma kontaktu. Jej opiekunka, która z lokatorką była umówiona twierdziła, że najprawdopodobniej starsza pani zasłabła, straciła przytomność itp. Słowem potrzebna jest natychmiastowa, zdecydowana interwencja. W tym czasie na miejsce dojechał ZRM, ale nie mógł wejść do zamkniętego mieszkania.

Strażacy przy pomocy podręcznego sprzętu burzącego wykonali dostęp, ale okazało się, że starsza pani, która rzeczywiście w nocy zasłabła, została odwieziona karetką do szpitala. Obecnie natomiast już wraca do mieszkania, ale podczas pobytu w szpitalu stwierdzono u niej koronawirusa, więc musi odbyć kwarantannę. Oczywiście taka informacja oznaczała, że w mieszkaniu, do którego weszli strażacy i ratownicy ZRM, znajdowały się zarazki wirusa.

Ta sytuacja, a przecież rozmaitych zdarzeń i strażackich interwencji jest wiele, pokazuje jak bardzo ważne jest zabezpieczenie strażaków przed kontaktem z wirusem. Strażacy, oczywiście mieli na sobie specjalne ubrania ochronne, maseczki jednorazowe z filtrem oraz gogle. Dzięki temu, mimo utrzymujących się bardzo wysokich temperatur oraz zagrożenia epidemiologicznego, wykonują swoje zadania ratownicze.

.